Tagi: recenzja, wykiwani, graphic novel, powieść graficzna
18.07.2009 | Tomasz Pstrągowski
Wykiwani to z całą pewnością jeden z tych komiksów, które aspirują do miana wybitnych. Dlatego dzieło Aleksa Robinsona to powieść graficzna pełną gębą. Wiele stron, sympatyczna, alternatywna kreska, poważnie potraktowane portrety psychologiczne bohaterów, tematyka bliska codzienności i ambicje do bycia dziełem ukazującym przekrój społeczny populacji Nowego Jorku.
Szkoda tylko, że pod tymi wszystkimi zabiegami zabrakło czegoś jeszcze. Trudnej do uchwycenia magii, która sprawiałaby, że czytelnik poczułby, iż obcuje z czymś wyjątkowym.
Fabuła Wykiwanych to sprawnie poprowadzona układanka. I wprawdzie na okładce znajduje się tylko sześć postaci, co sugeruje, że na ich losach skupiać się będzie opowieść, to w rzeczywistości głównych bohaterów jest więcej. Z nieco niezrozumiałych względów zarówno okładka jak i notki redaktorskie zapominają choćby o parze gejów, których rola w tej opowieści jest nie mniejsza niż innych. Pomijany jest także Boyd - sympatyczny chłopak jednej z bohaterek.
Bohaterowie Robinsona to poza dwoma wyjątkami, postacie niezwykłe dzięki swej przeciętności. To drobny cwaniaczek, który dorabia podrabiając autografy gwiazd. Nieco otyła kelnerka z zamiłowaniem do toksycznych związków. Para sympatycznych gejów, których związek przeżywa trudne chwile, gdy na horyzoncie pojawia się córka jednego z nich. Szeregowa pracownica wytwórni płytowej. Z tej mozaiki przeciętności w zasadzie wyróżniają się tylko dwaj bohaterowie - podupadły muzyk rockowy, który najlepsze czasy ma już za sobą, teraz zaś stoi na skraju załamania nerwowego, zastanawiając się co się stało z jego talentem; i jego psychotyczny fan, który odstawiwszy leki powoli pogrąża się w swoich szalonych, spiskowych imaginacjach.
Jak można przewidzieć, historie wszystkich postaci przenikają się i spotykają. I choć okładka ostrzega przed nieoczekiwanym i zaskakującym zakończeniem, bardziej wprawny czytelnik finał przewiduje już w połowie lektury. Nie jest to poważny zarzut - to nie opowieść kryminalna, nie oczekujemy od niej zaskoczeń, jednak pewne rozczarowanie pozostaje. Rozczarowanie związane również z tym jak owy finał został poprowadzony. Zachowawczo, bardzo asekurancko i w sumie zaskakująco szczęśliwie, bowiem nauczkę dostają tylko ci bohaterowie, którzy sobie na nią naprawdę zasłużyli.
Polecam wiadomość:
Rekomendowana:
Komiksy
Autorzy
Newsy
Opinie: 0